
6 tysięcy, 10 tysięcy, 13 tysięcy, a w przypadku niektórych wersji nawet ponad 18 tysięcy złotych.
Tyle może kosztować składany rower Brompton.
Patrząc na niewielkie koła i charakterystyczną konstrukcję, łatwo zadać sobie pytanie: za co właściwie płacimy tak duże pieniądze?
Postanowiłem to sprawdzić na przykładzie Bromptona P-Line, czyli lżejszej i bardziej sportowej odmiany klasycznego brytyjskiego składaka.

🎬 Pełny test Bromptona P-Line znajdziesz poniżej:
Brompton – składak, który stał się legendą
Brompton jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek rowerów składanych na świecie. Charakterystyczna konstrukcja przez dziesięciolecia była rozwijana bez rewolucyjnego zmieniania podstawowej koncepcji.
I właśnie na tym polega fenomen Bromptona.
Ten rower nie próbuje po rozłożeniu udawać klasycznego roweru trekkingowego czy miejskiego. Cała konstrukcja podporządkowana została przede wszystkim mobilności.
Jednym z ciekawszych dowodów na popularność marki jest również rynek wtórny. Starsze Bromptony potrafią nadal osiągać wysokie ceny, a dostępność części pozwala utrzymywać te rowery w eksploatacji przez wiele lat.
Brompton P-Line – czym różni się od zwykłego Bromptona?
Testowany przeze mnie Brompton P-Line to bardziej zaawansowana odmiana klasycznej konstrukcji.

W testowanym rowerze znajdziemy między innymi:
– tytanowy tylny trójkąt,
– lekki widelec,
– 12-biegowy układ napędowy,
– masę wynoszącą około 10 kg,
– charakterystyczny system składania Bromptona.
I właśnie masa jest jedną z rzeczy, które robią największe wrażenie.
W przypadku roweru, który regularnie będziemy wnosić po schodach, zabierać do pociągu, samochodu czy komunikacji miejskiej, każdy kilogram zaczyna mieć znaczenie.
Bromptona P-Line można stosunkowo łatwo podnieść jedną ręką i właśnie wtedy zaczynamy rozumieć, dlaczego producent tak mocno walczył o obniżenie jego masy.
Pacific Lacquer – Brompton, który przyciąga uwagę

Testowany egzemplarz został wykończony w kolorze Pacific Lacquer.
I choć wygląd jest oczywiście kwestią gustu, podczas testu wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałem.
Rower zwracał uwagę przechodniów.
Kilkukrotnie usłyszałem spontaniczne komentarze dotyczące zarówno samego Bromptona, jak i jego koloru.
To ciekawa sytuacja, ponieważ konstrukcja tego roweru właściwie od początku swojej historii pozostaje bardzo charakterystyczna i trudno pomylić ją z czymkolwiek innym.
Największa zaleta Bromptona? Mobilność

Dopiero podczas normalnego użytkowania można zrozumieć, dlaczego Brompton zdobył tak dużą popularność.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację.
Jedziemy pociągiem do pracy. Po wyjściu z dworca rozkładamy rower i pokonujemy ostatnie kilka kilometrów. Pod biurem ponownie go składamy i zabieramy ze sobą.
Podobnie możemy zrobić w restauracji, hotelu czy podczas podróży samochodem.
Nie musimy za każdym razem zastanawiać się, gdzie zostawić rower i jak zabezpieczyć go przed kradzieżą.
Po złożeniu Brompton przestaje być typowym rowerem i zaczyna zachowywać się bardziej jak bagaż.
I moim zdaniem właśnie tutaj znajduje się największy argument przemawiający za jego zakupem.
Jak jeździ Brompton P-Line?
Przed pierwszą jazdą miałem pewne obawy.
Niewielkie koła i składana konstrukcja mogą sugerować kompromisy w prowadzeniu.
Tymczasem po kilku minutach jazdy można praktycznie zapomnieć, że siedzimy na składaku.
Konstrukcja sprawia wrażenie zwartej i dobrze wykonanej. Podczas testów nie miałem poczucia jazdy na rowerze będącym prowizorycznym kompromisem pomiędzy mobilnością a normalnym rowerem.
Jeszcze większym zaskoczeniem okazała się dynamika.
Brompton przez swoje rozmiary może kojarzyć się z powolnym miejskim rowerem. P-Line potrafi jednak jeździć naprawdę dynamicznie.
Spokojna jazda po mieście? Nie ma problemu.
Szybsza i bardziej agresywna jazda? Również.
To właśnie uniwersalność była jednym z największych zaskoczeń podczas mojego testu.
12 biegów – czy naprawdę są potrzebne?
Testowany Brompton P-Line został wyposażony w 12-biegowy układ napędowy.
Początkowo uważałem, że przy takim rowerze może być to przerost formy nad treścią.
Po dłuższej jeździe zmieniłem zdanie.
Duży zakres przełożeń pozwala lepiej wykorzystać możliwości roweru zarówno podczas spokojnej jazdy po mieście, jak i na szybszych odcinkach czy podjazdach.
Sam system jest również ciekawy technicznie, ponieważ wykorzystuje połączenie różnych rozwiązań zmiany przełożeń.
Dokładne działanie 12-biegowego napędu pokazuję w filmie.
Akcesoria Brompton
Brompton stworzył wokół swoich rowerów cały ekosystem akcesoriów.
Podczas testu korzystałem między innymi z uchwytu Brompton Bottle Holder, który może służyć nie tylko do przewożenia bidonu.

W praktyce okazał się również bardzo wygodnym miejscem na smartfon czy inne niewielkie przedmioty, do których chcemy mieć szybki dostęp.
Pasuje do niego między innymi stalowy bidon Brompton o pojemności 800 ml.
🔗 Brompton Bottle Holder:
https://sklep.alerower.pl/pl/p/Brompton-Bottle-Holder-Black-czarny-uchwyt-na-bidonbutelke/379
🔗 Bidon stalowy Brompton 800 ml:
https://sklep.alerower.pl/pl/p/Brompton-Klean-Kanteen-Classic-27oz-Bottle/214
Brompton P-Line – cena
I dochodzimy do największej wady Bromptona.
Ceny.
Testowana konfiguracja kosztuje około 14 700 zł, natomiast P-Line w podstawowych wersjach kolorystycznych można znaleźć w okolicach 13 600 zł.
To bardzo dużo pieniędzy za rower, a szczególnie za niewielkiego składaka.
Problem w tym, że ocenianie Bromptona wyłącznie przez pryzmat wielkości ramy czy kół prowadzi do błędnych wniosków.
Płacimy przede wszystkim za niewielkie rozmiary po złożeniu, niską masę, dopracowany system składania, jakość konstrukcji i możliwość połączenia jazdy rowerem z innymi środkami transportu.
Czy warto kupić Bromptona P-Line?
Odpowiedź zależy przede wszystkim od sposobu użytkowania roweru.
Jeżeli miałbym codziennie dojeżdżać pociągiem, regularnie korzystać z komunikacji miejskiej, często podróżować samochodem albo zabierać rower na krótkie wyjazdy – Brompton znalazłby się bardzo wysoko na mojej liście zakupowej.
Nie dlatego, że jest modny.
Dlatego, że daje możliwości, których klasyczny rower nie jest w stanie zaoferować.
Jeżeli natomiast rower przez większość czasu ma stać w garażu, a składanie będzie wykorzystywane kilka razy w roku, znacznie trudniej uzasadnić wydatek przekraczający 13 tysięcy złotych.
I właśnie dlatego Brompton nie jest rowerem dla każdego.
Ale dla konkretnego użytkownika może okazać się jednym z najbardziej praktycznych rowerów, jakie można kupić.
300 zł rabatu dla widzów Moje DNA
Rower do testów udostępnił Łukasz z alerower.pl. Udostępnienie sprzętu nie miało wpływu na treść ani końcową opinię przedstawioną w materiale.
Dla widzów i czytelników Moje DNA udało się przygotować dodatkowy bonus.
Przy zakupie nowego roweru Brompton w alerower.pl i wykorzystaniu kodu:
BromptonMyDNA
otrzymacie 300 zł rabatu na oryginalne akcesoria Brompton.
Brompton P-Line – moja opinia
Brompton P-Line jest drogim rowerem. Nie zamierzam udawać, że ponad 13 czy 14 tysięcy złotych za składaka to niewielka kwota.
Jednocześnie po przeprowadzeniu testu znacznie lepiej rozumiem, dlaczego te rowery mają tak wielu zwolenników.
Największą zaletą Bromptona nie jest szybkość, liczba przełożeń ani nawet jego niska masa.
Jest nią swoboda.
Możliwość połączenia roweru z pociągiem, samochodem czy komunikacją miejską oraz zabrania go ze sobą tam, gdzie normalny rower musielibyśmy zostawić na zewnątrz.
I właśnie dlatego pytanie nie powinno brzmieć:
„Czy składany rower może być wart 14 tysięcy złotych?”
Znacznie lepsze pytanie brzmi:
„Ile warta jest dla mnie mobilność, którą daje Brompton?”
🎬 Pełny test, jazdę oraz działanie 12-biegowego napędu zobaczysz w materiale na kanale Moje DNA.
